Budynek II Liceum Ogólnokształcącego im. gen. Wł. Andersa w Chojnicach.

Zarażamy wiedzą!

KRAKÓW? Zdobyty!

Dzień pierwszy (a właściwie noc i dzień):

Piątek, 20.50 – zaczynamy naszą podróż pociągiem PolRegio, który wiezie nas do stacji Tczew. Na dworcu w Tczewie czeka nas półtorej godziny przerwy, która mija na rozmowach i stratach (stratą jest puszka napoju energetycznego marki Monster lądująca w śmietniku za sprawą opiekunek wycieczki – Nikodem do dziś boleje). Nasza ekscytacja sięga granic, bo przed nami pierwsza w życiu podróż kuszetkami. Nie bardzo wiemy, co to jest. Niektórzy boją się, że spadną; niektórzy, że spadnie na nich prycza z towarzyszem podróży; pani Hania boi się, że hałas obudzi innych podróżnych (każdy ma takie lęki, jakie sobie wyobrazi). Do kataklizmów nie dochodzi, prawie wszyscy śpią, no, może poza wsłuchanymi w chrapanie innych.

O 8.17 jesteśmy na dworcu w Krakowie. Toaleta, śniadanie, przechowalnia bagażu i ruszamy do Bronowic tramwajem. Po ponad wieku Chińczyki nadal trzymają się mocno a nawet mocniej, a bronowicka chata nadal stoi. Ciekawe doświadczenie zobaczyć, jak naprawdę wyglądała, i skonfrontować ją z wizją Wyspiańskiego. To miejsce dosłownie kipi historią i sztuką, nie tylko reprodukcjami „Wernyhory” czy Matki Boskiej Ostrobramskiej, ale też sporą kolekcją obrazów i szkiców Tetmajera. Chatę wyróżnia zdecydowanie niecodzienna architektura ten dom jest wręcz idealny na wszelkiego rodzaju uroczystości, po których każdy zobaczyłby jakąś zjawę. Chłopaki zjaw być może nie widzieli, ale poczuli potrzebę odegrania pierwszej sceny z „Wesela”. Pan przewodnik był sędziwym i pełnym pasji wielbicielem Włodzimierza Tetmajera, a pan edukator był żywiołowy i mimochodem sprawdził naszą wiedzę z lektury. Pani Hania była z nas dumna. Pod wieczór po rozlokowaniu w apartamentach i dopracowaniu kreacji względnie adekwatnych do sytuacji (kwestia gustu i oceny :D) wybraliśmy się do teatru im. Juliusza Słowackiego na adaptację „Koriolana” Szekspira. Dramat może i stary, ale problem całkiem dzisiejszy. Tytułowy bohater musi wybierać między własnymi przekonaniami a oczekiwaniami innych. Zaskoczyła nas nietypowa scenografia (scena budziła skojarzenia z zapadniętym bokserskim ringiem) oraz przemyślane wykorzystanie rekwizytów, a także naprzemienne stosowanie zaimków żeńskich i męskich. Przedstawienie stało się dowodem, że przez formę można prowadzić odbiorcę do treści – część z nas poczuła się zachęcona, by przewartościować swoje sądy o Szekspirze.

Dzień drugi.

Od rana zwiedzamy Dom Mehoffera.

Sympatyczna przewodniczka oprowadza po wnętrzach pełnych zabytkowych mebli i tkanin oraz dzieł sztuki (pani Hania wszystko każe fotografować), oglądamy piękny ogród (niestety tylko przez okno), poznajemy życie i osobowość właściciela oraz podziwiamy projekty jego witraży. Następnym punktem było muzeum w Sukiennicach, gdzie poznawaliśmy tajniki analizowania obrazów. Poznaliśmy całkiem sporo nowych narzędzi interpretacyjnych (pejzaż ze sztafażem). Wieczorem znowu teatr. Tym razem sztuka „Zamknij oczy, Nel”. Początkowo wielu z nas podchodziło do tego wyjścia z pewną rezerwą, ponieważ wiedzieliśmy jedynie, że przedstawienie ma związek z twórczością Sienkiewicza. Szybko okazało się jednak, że spektakl niewiele ma wspólnego z tym, czego się spodziewaliśmy. Zamiast tego przedstawiał niezwykle poruszającą historię o starzeniu się rodzica i świadomości nieuchronnie zbliżającego się pożegnania. Było to piękne, pełne emocji przedstawienie, które skłaniało do refleksji. Pod koniec niemal wszyscy ocierali łzy, choć niektórzy uparcie twierdzili, że wcale nie było to spowodowane wzruszeniem (zapewne tylko „pociły im się oczy).

Dzień trzeci.

Zaczynamy od Kamienicy Hipolitów, gdzie czekały na nas warsztaty z projektowania i opowieść o dawnych ubiorach. Pani prowadząca opowiadała nam o strojach noszonych przez ludzi w XIX wieku. Pokazywała różne elementy garderoby oraz wyjaśniała, jak zmieniała się moda na przestrzeni lat. Najciekawsze było to, że mogliśmy nie tylko oglądać ubrania, ale także dotknąć materiałów, z których były wykonane. Dotykała, a nawet przymierzała pani Hania, bo myślmy się brzydzili, w końcu przez ponad sto lat ktoś tego dotykał). Następnym przystankiem było Muzeum Galicja – największy zawód tej wyprawy. Tylko zdjęcia i opisy oraz pozory wykładu.

Dzień czwarty.

Nowa Huta. Idealne miasto socjalizmu, choć wg naszego przewodnika tworzone bez planu i w chaosie. Jeśli takie miejsca powstają w chaosie, to życzymy sobie więcej chaosu, przy pełnej świadomości, że do sukcesu Nowej Huty przyczynił się upadek huty.

Dzień piąty.

Gra fabularna na Wawelu. Każdy z nas wcielał się w postać historyczną lub fikcyjną. Niektórzy zostali skrycie zamordowani (pani Hania), a niektórzy zupełnie znienacka okazali się zwycięzcami i – mimo że nie mieli takich zamiarów – zdobyli żonę i majątek. Po Południu zwiedzaliśmy Kazimierz w ramach gry miejskiej „Kazimierz od podszewki”. Zobaczyliśmy miejsca, których pewnie nie odkrylibyśmy podczas zwykłego zwiedzania, choć trochę przeszkadzał nam deszcz.

Wieczorem wsiadamy do kuszetek. Tym razem już rozluźnieni – przedwcześnie, bo niektórzy przyjęli powerbank na główkę – zmęczeni, ale szczęśliwi i pełni wrażeń.

Dodatki:

Każdy jadł, co chciał i gdzie chciał, polecamy pierogi w Pieromirze, azjatyckie dania w barze orientalnym AN NAM (gdzie spotkaliśmy ministrę kultury) oraz samodzielnie komponowane pizze w Pizzatopii lub pizze w pizzerii Corner, a miłośnikom nowych smaków polecamy Doskoi – restaurację japońską.

Nieoczekiwana promocja w Victoria’s Secret uskrzydliła sporą część naszych koleżanek.

Wieczorne sesje tarota u kolegi Macieja, podczas których ze zdumieniem odkrywaliśmy, ile wiedzą o nas karty.

Popołudnia flaneurskie – niektórzy wybierali muzea, niektórzy Planty, a jeszcze inni kocią kawiarnię…

Szkoda, że to już ostatni raz.

 

 

Kolaż zdjęć z wycieczki uczniów do Paryża i Disneylandu – Wieża Eiffla, zamek Disneylandu i grupa uczniów II LO.
Polityka prywatności ©2026 2lochojnice.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone Inspiro Theme by WPZOOM
Scroll to top

Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia poprawnego działania oraz w celach statystycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce prywatności.